Z tygodniowum poślizgiem, ale w końcu pojawił się tutaj tegoroczny kalendarz adwentowy ( a w zasadzie dwa ).
Mnóstwo było przy nim pracy, ale za to jeszcze więcej jest radości Adki, która każdego ranka biegnie po malutki drobiazg ukryty w woreczku.
Remont nadal u nas rządzi, ale atmosfery nadchodzących świąt nam to nie psuje.
Wzory na woreczkach są w dziecięcych klimatach - zaczęłam je haftować oczekując na Adkę.
Każdego roku zastanawiam się, dlaczego w grudniu czas tak przyśpiesza? Jeszcze chwila i połowa adwentowych woreczków będzie pusta...
A to już drugi kalendarz adwentowy. Kupiłam go podczas zeszłorocznych wyprzedaży poświątecznych i prawie o nim zapomniałam. Na szczęście w porę zajrzałam do odpowiedniej szafy :)
Miejsca w nim jest niewiele, a brak numerków wcale nie przeszkadza - Adka z wypiekami na twarzy przeszukuje wszystkie szufladki. Narazie wkładamy po jednym drobiazgu, bo ciekawość jest ponad wszelkie zasady :)
Natomiast na planie remontowym powoli idziemy do przodu. Skos już nie straszy - najpierw został otulony,
a następnie owinięty folią.
A to już dzisiejsze zdjęcie. Jest coraz lepiej!
Pozdrowienia!

Kalendarz adwentowy cudny! Musiałaś się sporo napracować przy nim, ale warto było, bo pięknie się prezentuje.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dziękuję, pracy było sporo,ale warto dla tego uśmiechu.
UsuńWow, podziwiam Twój kalendarz adwentowy, sporo pracy Cię kosztował, ale za to efekt niesamowity. Pozdrawiam cieplutko, Agnieszka
OdpowiedzUsuńDzięki, witaj u mnie!
UsuńPrzepiekny kalendarz adwentowy!!! efekt jest niesamowity;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia przy remoncie;)
Pozdrawiam cieplutko
Tempo remonotwe nie jest imponujące, ale w końcu kiedyś skończymy :)
Usuńśliczny ten kalendarzyk no i widzę remont cały czas do przodu:))))
OdpowiedzUsuńdzięki, powoli z tego wybrniemy :)
UsuńKalendarz prześliczny :) robi niesamowite wrażenie......
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Kawał dobrej roboty odwaliłaś z tym kalendarzem! Podziwiam :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w remontowaniu!
Bardzo ciekawy kalendarz ;))
OdpowiedzUsuńJestem pod wielkim wrażeniem haftowanego kalendarza! Czapki z głów!
OdpowiedzUsuńCiuchcia też fajna. Jak zwykle wszystko pasuje do klimatu Waszego domku :) pozdrawiam
jaka genialna ciuchcia i saneczki!!!!
OdpowiedzUsuńa skosy mieliśmy w całym mieszkaniu niemal identyczne [jak twoje poprzednie zdjęcia] :)
ale mimo wszystko chciałabym robić to od nowa :)
cudne:)
OdpowiedzUsuńPiękne kalendarze! Kiedyś też wyhaftuję takie cuda dla mojego dziecka :) Życzę szybkiego zakończenia remontu - znam to z doświadczenia, w ubiegłym roku jeszcze w Wigilię ogarnialiśmy remontowy bałagan...
OdpowiedzUsuńCzekam na efekt końcowy remontu :)
OdpowiedzUsuńA póki co pozdrawiam i zapraszam do mnie na konkurs: http://www.wnetrzazewnetrza.pl/2012/12/konkurs.html :)
Już sobie wyobrażam ile to pracy kosztował Cię ten kalendarz adwentowy, ale jest super!! Pociąg też bardzo fajny - jakoś tak odruchowo skojarzyło mi się, że fajny byłby dla chłopca. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZachwyt Adki w pełni uzasadniony.Ten kalendarz haftowany to wspaniała,niepowtarzalną praca. Drewniane szufladki również urocze.pozdrawiam i dziękuję za pokrzepienie.madziKa
OdpowiedzUsuńco za wspaniały kalendarz ile serca i pracy w niego włożyłaś!!!!A remoncik już chyba ku końcowi dobiega?Pozdrawiam serdecznie!:)
OdpowiedzUsuńWspanialy kalendarz!!!Sama ta wyhaftowalas??!!!!!!
OdpowiedzUsuńMoje dzieci dostaja corocznie takie kalendarze przez pierwszy tydzien wstaja o ...4.00 lub 5.00 pözniej juz normalne...Podziwiam je jednak..Nie wiem czy ja jako dziecko moglabym czekac 24 dni.....
LG Ela
Piękny sufit się zapowiada!
OdpowiedzUsuńNo Ci powim, że za kazdym azwm sie u Ciebie zachwycam-nawet mi ten Twój remont nie przeszkadza. Jak to sie mówi-POTEM BEDZIE PIEKNIE hihi
OdpowiedzUsuńNo oby nam się