niedziela, 1 marca 2015

Miało być łatwo.


Wizja zasłon w głowie od dawna, materiał swoje odleżał, wiec rano wstałam i dopadła mnie myśl: „dziś albo nigdy”. Rozpoczęłam wraz z pierwszymi przebłyskami marcowego słońca i od razu pierwsza wtopa. No nic, sprułam nie zrażając się do dalszej pracy.


Zaczęłam ciąć kolejne kawałki: nijak nie pasuje z zaplanowanymi wymiarami. Nie pytajcie, jak przy zakupie mierzyłam i co wtedy sobie myślałam, bo … nie wiem. Miały być dwie szerokie zasłony, materiału starcza na dwie chudziny. Ale szyję dalej, bo jak nie skończę teraz, to tkanina zasili kosz z resztkami.


Z drobnymi przerwami dobijam do wieczora. Wiem już, że nie umiem prosto dociąć kawałków, zrobić porządnej zakładki i połączyć tkanin po właściwych stronach. Nie poddaję się, choć kolacja sama się jakoś nie zrobiła, a Adka próbowała jedynie wymoczyć się w wannie. 


I pomyśleć, że na tej maszynie ś.p. Teść uszył nawet namiot, a moja ś.p. Babcia była krawcową Mody Polskiej! Że też na mnie nawet kapka talentu krawieckiego nie spadła… Ciemna noc zastała mnie z tymi zasłonami, ale wiecie: jak kobieta się uprze … :)


 Oby było co pokazać w następnym wpisie :)

Pozdrowienia!

45 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki :-) Ale ja też nie mam szyciowego talentu :-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! To nie jestem sama :) Za każdym razem, kiedy mam pomysł, żeby coś uszyc - szybko się przekonuję, że nie był on dobry, hehe.

      Usuń
  2. NIE PODDAWAJ SIE..CZASEM I JA MAM TAKI DZIEŃ ,,,ZE SZYCIE STOI OKONIEM DO MNIE:)) TRZYMAM KCIUKI:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Ja mam zawsze takie dni :)))))) Krawcowej ze mnie nie będzie, ale skończyc muszę!

      Usuń
  3. Och znam to, czasem tak się szyje pod górkę, ale dasz radę :) Czekam na kolejny wpis z super zasłonami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na określenie "super" bym nie liczyła :) Wystarczy, że będą zasłony przypominały :)

      Usuń
  4. Ty zdolana dziewczyna jesteś dasz rade !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wiarę we mnie, bo dziś mi jej ewidentnie zabrakło :)

      Usuń
  5. Oj będzie co oglądać, czekam...y
    Kto? Ty nie uszyjesz zasłon?
    nieeeee...?

    Martita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja???? :) Pewnie uszyję, tylko nie wiem, czy każdy nazwie To zasłonami :)

      Usuń
  6. Czekam na efekty! U mnie także zasłony do sypialni z fazy projektu przesżły na szycie i czekam na mamcię jak skończy ale już widzę że wychdzi jak mi się marzyło : Fajnie że syzjesz sama ja mam krawcwą i przez t grzej mi się zabrać do nauki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała kogoś, to w życiu bym się szycia nie tknęła, hehe. No nie pałam miłością do tego, oj nie. Może dlatego ja się nie uczę, tylko od razu na głęboką wodę, a nóż się nauczę pływac :)

      Usuń
  7. Nie marudź kobieto, tylko pokazuj efekty! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko skończę - pokażę. Nawet jak obskurne będą :) Przynajmniej fotki będę miała oryginalne :)

      Usuń
  8. Masz to szcżęście że maszyna działa, bo ja co do swojej zasiądę , to odmawia współpracy :( I po szyciu, po moich planach i pomysłach:( Też swoje lata już ma staruszka , muszę chyba pomysleć o nowej :) Ściski nie poddawaj się , może będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszyna bez zarzutu od jakiś 30 lat, nawet nie wiem, jak to jest możliwe :) Dzięki za wsparcie :)

      Usuń
  9. Oj znam ten bol,czasem nic nie idzie do przodu albo bardzo powolu ale grunt to sie nie poddawac.Mnie tez chodza po glowie zmiany zaslonek na lekki ,wiosenny,pastelowy roz, zobacze moze sie skusze.Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy ja powinnam zachęcac do szycia :) U mnie nigdy z szyciem nie było po drodze, nie moja bajka. Ale zasłony prawie wymęczone :) Pozdrowienia!

      Usuń
  10. Kochana, czasem tak jest, ze nic nie wychodzi. Dasz rade i zaslony beda na pewno ladne !!!!
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby były w ogóle. Jak będą ładne, to padnę z wrażenia :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  11. Podziwiam, ja nie daję rady, te nici plączące się po drodze, masakra! Czekam na wynik Twojej ciężkiej pracy...
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szyję w najwyższej konieczności, nidgy z przyjemności. Te zasłony są niefortunnym wyborem, gabaryty nie ułatwiają. Ale skończę je :) Pozdrowienia!

      Usuń
  12. Znam to :(
    Trzymam kciuki i czekam na foty!

    OdpowiedzUsuń
  13. Trening czyni mistrza kochana, to nie talenty krawieckie spadające po praprzodkach, ale cierpliwość, ciekawość, chęć nauczenia się, zrobienia czegoś samodzielnie, zaparcia się, wola walki z materią.... i chęć posiadania czegoś absolutnie innego niż cały świat.

    Fakt, ja zaczynałam jako niespełna 10 latka, bo mnie korciło robienie czegoś co dla moich rówieśników było tajemnicą, a piękna czarna złocona główka Łucznika tę chęć potęgowała (i jeszcze to koło obrotowe na dole...... cudo techniki ;-)

    Ale jestem przekonana, że mając kilka dziesiątek więcej można się nauczyć szyć :)
    Trzymam kciuki i do boju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już się nie dziwię, że teraz jesteś Mistrzynią, jak tak wcześnie tę pasję odkryłaś :) Masz rację, talent to tylko kropla, która dopełnia lata praktyki. Ja szyję z doskoku, bardzo rzadko, stąd ta frustracja, kiedy nie wychodzi nawet prostokąt :) Ale te zasłony skończę chocby nie wiem, co!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  14. Na pocieszenie powiem, że ja mam to samo...mama szyje doskonale, babcia szyła, a ja nie jestem w stanie się przełamać...a jak już próbuję to mnie taki wkurw łapie, że coś strasznego. To dla mnie jest najbardziej stresujące zajęcie na świecie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że za rzadko się za szycie zabieramy? Nie wiem, ja niby uszyję, ale nie mam z tegoi takiej frajdy, jak np. z szydełkowania. Wychodzi na to, że to jednak nie moje klimaty. Pozdrawiam i trzymam też kciuki za ciebie :)

      Usuń
  15. Na pewno będzie co pokazać.
    Sama mam kłopoty jeśli już muszę coś uszyć. Szczytem moich umiejętności jest wykonanie poduszki :D Ty przynajmniej masz maszynę z cudowną, rodzinną historią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, maszyna super i działa bez zarzutu. Solidna, ale do tego jeszcze umiejętności krawcowej potrzebne :) Jak skończę te zasłony, to długo, długo nic :)

      Usuń
  16. Ćwiczenie czyni mistrza, nie zrażaj się :) Czekam na rezultaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, prawie skończone.

      Usuń
  17. Czekamy na to co wyjdzie :)
    Ja kupiłam maszynę w grudniu, nawet jej nie wypróbowałam jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To działaj i zdawaj relację, ciekawa jestem :)

      Usuń
  18. Nie można się tak łatwo poddawać :0 Ja też czasem nie mam dnia do szycia,no nic mi nie idzie tak jak bym chciała,nawet najprostsze rzeczy ;p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddam się, bo zasłony muszę miec, wyższa koniecznośc. Ale podejrzewam, że gdyby to było coś małego, szytego bez konretnego celu, to byłoby już w koszu :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  19. Nie poddawaj się, na pewno masz talent tylko na razie jest jak nieoszlifowany diament :D

    Pozdrawiam serdecznie
    Munia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tu raczej talentu się nie doszukamy :) Ale nie poddaję się, skończę je. Dzięki za dobre słowo! Pozdrowienia!

      Usuń
    2. No i się udało :D Chcieć to móc :*

      Gdybyś jednak miała w zanadrzu jakieś podwijanie zasłon, to polecam mój sposób, nieraz ratował mi życie przy podwijaniu -nastu zasłon :)
      http://muniawnorwegii.blogspot.no/2014/02/rownomierne-podwijanie-materiau-diy.html

      Pozdrawiam serdecznie
      Munia

      Usuń
  20. Bardzo jestem ciekawa efektu pracy. Jestem pewna, że udało się :))
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj, nie poddawaj się! Trzymam kciuki za powodzenie, a najmniejsze porażki tłumacz sobie tym, że przecież nie można być idealną we wszystkim ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Spokojnie - ja też nie potrafię szyć, obmierzać itp. itd. Gdyby nie pomoc mojego M., to bym nawet nie uszyła ochraniaczy na łóżeczko Młodego jak byłam w amoku ciążowym ;) Niebawem chce podjąć następne próby z maszyną, ale nie wiem co z tego wyniknie :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Do Mia i Ola-Zebra!
    Dziękuję za wsparcie, czy można Was uściskać przez internet?
    Mam szycio-wstręt i męża, który szyje lepiej niż niejedna kobieta i mojego znienawidzenia maszyny nie rozumie.
    Ale nie jest mi łatwo, bo często słyszę od niego: chcieć, to móc..... Chłolera, chcieć chłopa udusić to móc!!
    Pozdrawiam,
    Ania Patrzyńska

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...