Remont trwa, każdego dnia dom wygląda coraz … gorzej :)
Zaglądam tam co kilka dni i nie dowierzam temu co widzę,
hehe. Demolka doszła do takiego etapu, że „rozkopane” jest praktycznie wszystko
i wygląda w środku jak po wybuchu bomby atomowej. Do jakiego etapu doszłam ja? Z
nostalgią oglądam zdjęcia domu tuż po zakupie, kiedy to przypominał muzeum
PRL-u ;)
W ręce wpadł hiacynt, do niego dokupiłam osłonkę: cóż za
oszczędność i logika, no trudno :) Zapatrzona jestem bardzo w stare srebro,
szkło merkury, więc dom i jego wystrój na pewno pójdą w tym kierunku. Ale to pewnie za jakieś sto lat dopiero, na razie
jesteśmy na etapie prac archeologicznych ;)
No to czas na sprawozdanie!
Zaczynamy od parteru: garderoba ma nowe okno i pozbyła się płytek. Obecnie rządzi tam plątanina rurek instalacji wodno-kanalizacyjnej. Pokój obok garderoby będzie sypialnią. I tu czas na ciekawostkę: dom jest nietypowo zbudowany. Jedna jego część jest przesunięta w stosunku do drugiej i powstały dzięki temu zróżnicowane poziomy. Garderoba jest na parterze, a już do sypialni schodzi się trzy schodki w dół.
Widzicie dziurę w suficie? Nad sypialnią będzie kuchnia z
jadalnią, które znajdują się na półpiętrze. Do nich można dotrzeć na dwa
sposoby: jeden z nich to analogicznie z piętra trzy schodki w dół.
Skąd się wzięła dziura? Zachciało mi się zmniejszenia schodków
prowadzących właśnie z piętra do kuchni.
Niepotrzebnie zachodziły tak bardzo na ścianę, na której
będzie zabudowa kuchenna. Ich obcięcie o te parę centymetrów da mi dodatkową
szafkę, więc nie było się nad czym zastanawiać.
Łatwo się wymyśla, teraz trzeba powalczyć trochę z zakryciem
dziury, ale podobno nie będzie źle. Mam nadzieję, bo w innym wypadku będę miała kuchnię otwartą na … sypialnię,
hehe.
W międzyczasie panowie elektrycy walczą z prądem, zadają
milion pytań, a ja muszę wspiąć się na szczyt moich możliwości wizualizacyjnych,
żeby w tym katakliźmie zobaczyć ustawienie zabudowy w przyszłej kuchni.
Nie zdążyłam ze zrobieniem zdjęcia schodów przed demolką,
ale udało się odszukać fotkę zrobioną tuż po zakupie domu. Teraz będzie tu kuchnia, ale w tym pomieszczeniu
była wcześniej sypialnia. Widać tu, jak bardzo te schody zachodzą na ścianę.
I na koniec jedno zdjęcie z półpiętra: zamarzyła mi się
lampa, taka wisząca nad wolną przestrzenią przy schodach. Panowie elektrycy z
uśmiechem marzenie zrealizowali, żartując stale ze mnie, że do wymiany żarówki
będę musiała rusztowanie rozkładać :) Oj tam, tym się będę przejmować później
;)
A na koniec specjalne podziękowania dla jednego z moich
Łobuzów gimnazjalistów! Mój nowy banner to dzieło tego zdolniachy: sam
zaproponował, sam wymyślił, sam wykonał. Mi pozostało tylko wrzucenie ostatecznej
wersji na bloga. Przyznajcie, że ładny :)
Marcin: za poświęcony czas i duży fun - THX!
Do następnego wpisu!

Oj się dzieje. Żeby było lepiej najpierw musi być źle, czyli ta ruina. Super że prace postępują, a nie stoją w miejscu:)))
OdpowiedzUsuńTeż się z tego cieszę, ale dla takiego niecierpliwca jak ja to prawdziwy trening cierpliwości :)))
OdpowiedzUsuńJak to cieszy kiedy zmian czasami dokonują ludzie zupełnie z zaskoczenia:)Fajny baner i taki świeży, nieobliczalny jak Twój dom, który rośnie i nie mów, że nie widać efektów...Kochana ja wiem, że jeszcze sporo pracy, ale będzie pięknie, zobaczysz:) ja już się nie mogę doczekać na kolejny post:) a dziury może nie zalepiaj, gorąca kawka co rano będzie Cię wołać swym zapachem, jak w tej reklamie hihihi
OdpowiedzUsuńBuziaki:)
Aga z Różanej
Jaki pozytywny komentarz, aż się uśmiałam :) Musisz miec w sobie mnóstwo pozytywnej energii! A ja się cieszę z remontu, naprawdę, tylko momentami to nie wiadomo czy się śmiac czy płakac ;) Ale pomysł z tą dziurą w kuchni - godny zapamiętania :)
UsuńPozdrawiam!
Ach te remonty, tyle roboty za nami a ile jeszcze przed nami:) dziękuję za odwiedziny u mnie:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak, mamy obie co robic, nie ma nudy :)
UsuńPozdrowienia!
Mnie zawsze przerażają remonty... kable, kurz, wiercenie.... Eh!
OdpowiedzUsuńI ja nie jestem ich fanką, dlatego dziękuję Bogu, że mieszkam w czystym mieszkaniu i demolkę oglądam tylko z doskoku :)
UsuńEeech , ja aż takich remontów nie lubię ;-) , choć rozumiem ,że potrzebne są :-) ..ale za to potem będzie co podziwiać :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ja też nie ;) Ale z taką świadomością kupowany był ten dom, że remont będzie. Jeszcze trooooooochę to potrwa :)
UsuńPozdrowienia!
Niezła rozpierducha;)
OdpowiedzUsuńMasz rację, grubo jest ;)
UsuńBędzie cudnie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję gorąco za wiarę! :))))))))))))))))
UsuńMoja Droga, czy Ty masz już wszystko wybrane? Kafle, podłogi, te rzeczy? Dociera do mnie powoli, ile przed nami wyborów, ale tak bardzo się cieszę, że jest mi dane :) Wybraliśmy projekt, dziś zapadła ostateczna decyzja. Pani architekt jest, pan geodeta jest. Ekipa w gotowości ponoć od wiosny, wszystko się klei. Ale też ja mam cierpliwości ostatnio wystarczająco, nie od wiosny, to od lata, po co się denerwować...
OdpowiedzUsuń:)
Uściski,
M.
Marcheweczko :))))
UsuńNic! nie mam wybrane! Jakaś wizja w głowie jest, ale konkretów w ogóle nie mam. Nadal tkwię w tej totalnej demolce i nie umiem wyjśc poza ten schemat: wyburzamy, wiercimy, zmieniamy :)
Ależ się cieszę z Twojego domu, już mocno kibicuję!
PS Wysłałam @ :)
Ściskam!
Chyba się powtarzam, ale - ile tam się dzieje! Będzie pięknie. Dzięki tym nietypowym poziom domek będzie jedyny w swoim rodzaju. Super.
OdpowiedzUsuńAż za dużo momentami się dzieje ;)Tak, dom jest nietypowy, ten układ jest jego wielkim atutem. Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuńOj nie remontów to ja nie lubię ;) ale efekt pozniej jak cieszy... Warto sie przemęczyć.
OdpowiedzUsuń