Ostatnie dwa tygodnie uciekły w niewiarygodnym tempie.
Blogowanie poszło w odstawkę i dzisiejszy wpis jest trochę na przełamanie tej
ciszy.
W końcu mogę wrzucić coś kuchennego. Myślałam, że półki w
kątku pod skosem to pierwsza zamknięta sprawa w tym całym kuchennym remoncie. I robiąc
zdjęcia wpadłam na pomysł, że dobrze wyglądałyby deski na ścianie, które byłyby
„plecami” tych półek.
O swoim pomyśle jeszcze Mężowi nie powiedziałam… Pewnie mina mu zrzednie, gdy o tym tutaj przeczyta :)
Ale wracając do półek: kiedyś już je pokazywałam, ale teraz skos jest wykończony dechami
i ten efekt bardzo się nam podoba. Półki wiszą bezpośrednio nad blatem - zdjęć z szerszej perspektywy chwilowo
brak - pojawią się, jak tylko dokładnie wszystko posprzątam :)
Przy okazji świeżej porcji zdjęć prezentuje się część kafli,
które od roku są na ścianach, a jeszcze ich nie pokazałam. Teraz tylko ich
skrawek, ale na pewno jeszcze się ukażą w
pełnej krasie.
Niektóre przedmioty już były pokazywane, więc nie będę się na ich
temat rozpisywała.
Niewielkie kubeczki idealne podpasowały Mężowi na espresso,
a Adce na herbatkę. Ja widzę przede wszystkim ich funkcję estetyczną :)
Nowym nabytkiem są ceramiczne miarki oraz ozdobne łyżeczki.
Łyżeczki wyglądają na stare, ale to tylko tegoroczny zakup
wyprzedażowy.
W dużym słoju są najczęściej używane foremki do ciasteczek. Mamy
ich z Adką spory zbiór , ale te jej ulubione znajdują się zawsze pod ręką.
Ściany w kuchni zmieniły kolor z beżowego na złamaną biel i
wieszak w swej oryginalnej kolorystyce przestał pasować, dlatego zabrałam się
za przemalowywanie go. Jego pierwotną wersję można zobaczyć tutaj.
W ramach odskoczni od remontu zabrałam się za mały hafcik z
myślą o Adce.
Po trwającej kilka miesięcy przerwie wróciłam też do babcinych
kwadratów. Bardzo szybko i przyjemnie się je robi, ale przeraża mnie myśl o ich
zszywaniu i „pozbywaniu” się tych wszystkich nitek. Jakoś nie umiem się za to zabrać.Narazie stosik rośnie.
Pozdrowienia!

Ale pięknie juz się prezentuje kącik,a jak ogarniesz całość,to fiu,fiu....A Mężowskie serce oszczędzaj kobieto....;))
OdpowiedzUsuńStaram się oszczędzac jak mogę, ale jemu te "remontowe sprawy" tak pięknie wychodzą, że żal nie wykorzystac tych umiejętności :)
UsuńWitaj!
OdpowiedzUsuńJa walcze röwniez z babcinymi kwadracikami:)))
Mam ich dopiero 100,a potrzebuje jeszcze jakies...200-250..:(
Pölki wygladaja przecudnie!!!
Szkoda,ze u mnie w kuchni nie ma skosöw..
Pozdrawiam
Elzbieta
To rzeczywiście sporo potrzebujesz tych kwadratów, ja swoich nie liczyłam, ale podejrzewam, że nawet setki nie mam. Powodzenia!
UsuńPółki wyglądają świetnie. Całość prezentuje się ciepło ...czuć, że to jest naprawdę Wasze wymarzone miejsce.
OdpowiedzUsuńMężowi się na pewno naraziłaś, ale jestem po Twojej stronie: masz rację :)
Łyżeczki, foremki inne przedmioty świetnie komponują się ze sob.a Uściski dla Was.
Dzięki za tak miłe słowa, cieszę się, że tak odbierasz moje mieszkanie. Bardzo mi miło!
UsuńNaprawdę cudnie to wygląda, takie kobiecy kącik kuchenny:)
OdpowiedzUsuńDzięki!!!
UsuńKącik w kuchni prezentuje się wspaniale :) a łyżki-miarki - obłędne :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Te miarki były dośc drogie, ale tak kusząco wyglądały, że się kusiłam :)
Usuńwszystko wygląda obłędnie :)
OdpowiedzUsuńŚwietna kuchnia, dechy na skosach rewelacja, a jeszcze jak dołożycie za półkami - to będzie obłędnie:). Śliczne te kubeczki i łyżeczki z wyprzedaży!
OdpowiedzUsuńbuziaki
Nie wiem, czy Męża na te deskowane plecy namówię :) dzięki za miłe słowa!
UsuńAle ja Ci zazdroszczę tego remontu kuchni! Piękne kolory i ten kobaltowy akcent na kaflach.... Mój M. nie chce się zgodzić w ogóle na remont kuchni....więc Twój i tak jest kochany:-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że i Ty doczekasz się remontu. Ja na swój czekałam naprawdę długo. :)
UsuńFajny pomysł z tymi półeczkami. Maksymalnie wykorzystana przestrzeń. A na półkach urocze drobiazgi!
OdpowiedzUsuńWłaśnie o to wykorzystanie przestrzeni chodziło. ten pusty kąt dziwnie wyglądał, a miejsca w kuchni nigdy za wiele.
UsuńBardzo lubię Twoją kuchenkę, półeczki śliczne a ich zawartość jeszcze bardziej mi sie podoba:). Cudne te bibelotki wszystkie, a w kafelkach się zakochałam.
OdpowiedzUsuńPs. kubeczki mam identyczne i też je bardzo lubię:)
Pozdrawiam cieplutko!
Dzięki za pochwały! Kafelki jeszcze się objawią :)Pozdrawiam!
UsuńA ja z podziwu wyjść nie mogę.W moich oczach Jestes super konsekwentna w realizacji własnych wizji i marzeń.Ja chyba zbyt często idę na skróty.a swoją drogą ciekawe,że mąż czyta Twojego bloga ;)
OdpowiedzUsuńNaprawdę??? Te słowa to miód na moje serce, dzięki. A Mąż czasem tu zagląda, ale się nie przyznaje :)"Urabianie" trwa :)
Usuńbardzo fajny pomysł na wykorzystanie powierzchni pod skosem:)))
OdpowiedzUsuńślicznie to wszystko sobie wymyśliłaś:)))
i te wszystkie dodatki! no cudo
pozdrawiam cieplutko
wielkie dzięki, pozdrowienia!
UsuńNaprawdę bardzo ładny kawałek kuchni:) Gratuluję pomysłów wnętrzarskich i determinacji w dążeniu do ich realizacji!! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTak błogo się robi, gdy się ogląda zdjęcia u Ciebie ;-).
OdpowiedzUsuńKwadraty polecam łączyć w ostatnim okrążeniu, odpada zszywanie. A nitki najlepiej się zmobilizować i chować na bieżąco, po każdym kwadracie ;-).
Pozdrawiam.