Po kilku prawdziwie letnich dniach przyszedł czas chłodniejszych
dni i kilka wolnych chwil poświęciłam na dokończenie scrapowych prac, które od
dawna czekały na zlitowanie.
Bardzo lubię to zajęcie i z wielką ochotą się za papierki zabieram, ale
ma ono jedną wadę: niesamowity bałagan tworzy się już po kilku minutach pracy. A
tego bardzo nie lubię :)Ostatnio tego bałaganu było sporo, bo kończyłam urodzinowy prezent dla Adki.
Obiecałam sobie, że każdego roku zrobię specjalny
album, a będzie w nim dwanaście ozdobionych zdjęć mojej Córci. Po jednym na
każdy miesiąc – po jednym ulubionym, szczególnym. Trafiłam na album idealny,
już z foliowymi koszulkami na scrapy wielkości 30x30 cm. Bałam się takich dużych
powierzchni, ale jakoś poszło. A tytuł tego wpisu „odgapiony” od naklejki,
którą umieściłam na okładce.
Skończyłam też mini albumik ze zdjęciami z jesiennych
wędrówek. Na okładce naklejki z Biedronki kupione jeszcze latem, ale już z
konkretnym pomysłem na ten właśnie album.
Czas realizacji u mnie bije rekordy :)
To jest jedno z moich ulubionych zdjęć w ogóle!
W tle pozuje goździk ( też biedronkowy ) – takie maleństwo, a jaki piękny zapach!
Drzewko z okładki obrodziło jabłkami – Adka nie mogła się
powstrzymać przed doklejaniem kolejnych :)
Może dlatego, że naklejki są filcowe i mięciutkie.
Ostatnio pojawiła się tutaj jedna z nowszych bransoletek, a
swoich pięciu minut jeszcze nie miała moja ukochana, która prawie cały czas dynda
na moim nadgarstku. To taki „składak”, a wszystko zaczęło się od prezentu. Trzy
lata temu dostałam moje pierwsze Lilou z wygrawerowanym imieniem Córci.
Do
kompletu dołączyła druga zawieszka z imieniem Męża, po drodze zniszczyły
się ich sznureczki i dołączyło kilka innych drobiazgów. To mój talizman, bardzo
ją lubię!
Pozdrawiam serdecznie,
zwłaszcza wszystkie właścicielki
biedronkowych puf –
jak się okazało jest nas spora grupa, hihi !

Cuda wyczyniasz więc czas wieć czas wykonania nie gra roli. Pozdrowienia serdeczne
OdpowiedzUsuńMale dzieła sztuki, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPięknie. Nic się nie martw czasem realizacji, ja cierpi na podobną przypadłość :))
OdpowiedzUsuńŚliczności :) do mnie też przywędrował goździk z biedronki ;)
OdpowiedzUsuńPrzepiekna ta Twoja skladanka...
OdpowiedzUsuńZnam je ale kazde w "swoim"zestawieniu.Tobie udalo polaczyc sie obie:))
Witaj Mia zapraszam Cię serdecznie do mojego nowo otwartego sklepu redecor.pl.
OdpowiedzUsuńZnajdziesz tam najnowsze artykuły od skandynawskich designerów jak Madam Stolt, Ib Laursen> Krasilnikoff. Do 5 maja mamy promocję , więc zapraszam A więcej zdjęć i aranżacji z artykułąmi na moim blogu i na moim pinterest pozdrawiam Gosia z homefocuss
To jeszcze raz ja właśnie podziwiałam jeszcze raz fotki z twojego domu, jest pięknie i w stylu , który proponuję w sklepie...wejdź kochana koniecznie i miłej mniedzieli
OdpowiedzUsuńWszystko takie piękne!!!
OdpowiedzUsuńCudnie,trafilam przypadkiem i zostaje-jesli pozwolisz - na dluzej:)) Widze ze coreczka ma na imie Ada,my tak skracamy imie mojej 5-latki Adrianny;) zapraszam do mnie evliv-home.blogspot.com Pozdrawiam ciepelko:)
OdpowiedzUsuńWspaniała pamiatka :)
OdpowiedzUsuńPiękne to wyszło. W ogóle bardzo lubię do Pani zaglądać, świetny blog, piękne rzeczy, pomysłowe urządzenie mieszkania. Można patrzeć i patrzeć :), pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWspaniałe prace, cudownie jest mieć jakieś hobby, któremu można się oddać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplo
Piękne rzeczy stworzyłaś :) A czas realizacji ... jakie to ma znaczenie ? Efekt się liczy :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ode mnie komentarz taki na wpół w temacie, na wpół nie :) śniła mi się dziś moja córeczka - byłam w Indiach i miałam ją zobaczyć po raz pierwszy, a wiem że miała już 5/6 lat. Zbliżałam się do przejścia dla pieszych, ona była po drugiej stronie wśród innych hinduskich dziewczynek, spodziewałam się że będzie miała cechy mieszane - a tymczasem była zupełnie biała. Po drugiej stronie już widziałam jak się cieszy na mój widok. Uklęknęłam na jedno kolano i otworzyłam ramiona, a ona tak radośnie w nie wpadła, zamknęłam uścisk i wstałam podnosząc ją, w tym momencie czując najczystszą radość i niewytłumaczalną dumę, zdaje się że ten sen pozwolił mi chociaż troszeczkę zobaczyć jak odczuwa się rodzicielską miłość. Była wyższa niż dziewczynki w swoim wieku i niebieskie oczy + blond włosy, podobna mocno do mnie i tak się uśmiechała i śmiała ciągle, ojej. Najczystsze słońce. Zawsze myślałam że chcę mieć tylko synka, a teraz już nie mam tego uczucia że załamię się jak urodzę córeczkę. Kurde w ogóle co za wpis. Aha i nie jestem w ciąży! :D Wypaliłam z tym jak głupia i to jeszcze tak publicznie, ale w końcu Ty tak dużo mówisz o Adusi, doskonale zrozumiesz temat :) a co do notki - prace jak zawsze godne podziwu :)
OdpowiedzUsuńwspaniały pomysł z takim albumem, niestety ja nie mam talentu do takich dzieł :(
OdpowiedzUsuń