Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nadal nie pokazałam kuchni,
więc dzisiejszy wpis będzie typowo kuchenny.
Do kuchni wchodzi się przez jadalnię i jest ona
otwarta na to pomieszczenie, więc zyskaliśmy trochę przestrzeni i więcej
światła. W miejscu witrynek stanowiących granicę obu pomieszczeń była ściana.
Na dodatek w kuchni nie było okna, było tam ciemno i ponuro. Znalazłam zdjęcia
zrobione 4 lata temu, kiedy powoli zabieraliśmy się za remont. Na fotkach widnieją poszczególne etapy odkrywania tej ściany. Tak wyglądało to
wcześniej:
Poprzedni właściciel mieszkania rozpoczął remont, którego
nigdy nie skończył, bo w ogóle w tym mieszkaniu nie zamieszkał. Jednak zdołał
pieczołowicie zabudować ścianę płytami kartonowo-gipsowymi. Po ich usunięciu
ukazały się belki, których się spodziewaliśmy, nie wiedzieliśmy tylko, w jakim
będą stanie.
Poprosiliśmy o konsultację architekta i za jego zgodą wyjęliśmy prawie wszystkie cegły i usunęliśmy fragment belek.
Po tych ciężkich robotach przyszedł czas na dłubaninę. Trzeba było doprowadzić do ładu belki. Gruntownie je oczyściliśmy,
bo były oblepione wszystkim, co się dało.
Jakimś cudem udało się zmieścić ikeowskie witrynki w szczeliny między belkami. Problemem
była różnica poziomów pomiędzy pomieszczeniami, bo do kuchni prowadzi niewielki
stopień. Do teraz nie wiem, jak mój Mąż
sobie z tym remontem poradził, a
wszystko zrobił sam! Zawodowo w ogóle się takimi sprawami nie zajmuje, chociaż politechniczne
wykształcenie pewnie mu w tym trochę pomogło :) Mężu – duma jestem baaardzo!
Tak dzisiaj prezentuje się ten kącik:
Ale wróćmy do kuchni. Baza to klasyka, czyli oklepany STAT. Ja
pokochałam te meble od pierwszego wejrzenia i po tylu latach użytkowania wiem,
że nie zamieniłabym ich na inne. Zdają egzamin w kuchni, w której się gotuje i
piecze, hehe. I to intensywnie. Blat jest dębowy i też jestem z niego w 100%
zadowolona.
Do tego ceramiczny zlew i piekarnik Smeg, do którego zakupu
musiałam dłuuuuugo przekonywać Męża, ale teraz i On go docenił.
Długo myślałam nad kaflami. Jakoś chciałam przełamać tę
białą plamę kolorystyczną i trafiłam na hiszpańską mozaikę. Od razu się w niej
zakochałam i zamówiłam w ciemno na podstawie zdjęcia ze strony sklepu. Trochę
obaw było, ale w rzeczywistości kafelki prezentowały się jeszcze lepiej. Nie wyglądają idealnie, są w postarzanym klimacie i do tego
uzupełnieniem jest fuga przypominająca szorstki cement.
Jeszcze jedno zdjęcie się znalazło, a na nim ciekawostka: w
kuchni mamy małe okienko tuż przy podłodze. Niestety, zostało zasłonięte przez szafkę, ale odkąd
jest z nami Adka się z tego cieszę, bo miałam w związku z nim katastroficzne wizje. Czasami dostaję od Was pytania o te meble z Ikei. Jeśli
chodzi o montaż – nie musicie się ich bać i poradzi sobie z tym nawet laik. W
naszym przypadku utrudniały sprawę krzywe ściany, skos, wspominane belki, a
udało się bez większych problemów. Jedynie blat docinał stolarz, bo tak grube i duże powierzchnie
wymagają już specjalistycznego sprzętu.
Reszta to już moja przyjemność, czyli dekorowanie. Przedmioty
zbierane latami teraz w końcu mają swoje miejsce. Bardzo chwalę sobie tę
obrotową tacę – niby drobiazg, a bardzo ułatwia sprawę.
A kilka dni temu trafiłam na niedrogi ceramiczny czajnik i
od razu go przygarnęłam. Nie mogłam inaczej:)
Drobiazgi do kuchni kompletuję powoli. Ostatnio dostałam od Mamy butelkę upolowaną na giełdzie staroci.
A tu druga strona kuchni. I pomyśleć, że tu miała być ściana…
Dzięki jej usunięciu mogłam w przestrzeni między belkami
powiesić tzw. zielnik – wieszak, na którym przechowuję wiele drobiazgów, które
lubię mieć w kuchni pod ręką.
Tak w skrócie prezentuje się moja kuchnia. Tradycyjna,
klasyczna. Jakoś jestem odporna na wszelkie trendy panujące w urządzaniu
wnętrz: nie dla mnie black&white, styl marokański czy industrialny. Owszem,
podobają mi się szalenie wszelkie zdjęcia je prezentujące, ale ja w takich
wnętrzach nie potrafiłabym się odnaleźć. Marzyła mi się kuchnia funkcjonalna i ciepła.
Taka domowa, po prostu. My się w niej dobrze czujemy i chyba o to chodziło :)
Ciekawa jestem Waszych opinii :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za każdy komentarz, który tu zostawiacie!













































