niedziela, 24 maja 2009

Kartki dla Mam







Jutro święto, na które zawsze z niecierpliwością czekam. Już z samego rana 26 maja pędzę do Mamy z życzeniami. W tym roku prezent już dostała, bo nie byłabym w stanie go ukryć, ale życzenia na pewno będą. Tym razem zrobiłam dwie kartki, także dla Mamy narzeczonego, bo te kartki dołączymy do prezentów, które dostaną od nas w dniu ślubu. Karteczki skromne, nawet scrapem tego nie nazywam, ale życzenia prosto z naszych serc. Bardzo ostatnio polubiłam kalkę techniczną i chętnie ją wykorzystuję. A za koronkę tym razem robi ornament wycięty z ozdobnej, papierowej serwetki.  Mam tylko cichą nadzieję, że kartki spodobają się Mamom...

sobota, 23 maja 2009

Chlebowy Anioł




Ostatnio byłam w domu plastyczki, która robi dla nas zamówienie w związku ze ślubem i zauważyłam u niej anioła, od którego nie mogłam oderwać wzroku. Okazało się, że jest on już  zrobiony dla kogoś, ale narzeczony od razu poprosił, żeby zrobiła takiego dla mnie :) Byłam w szoku i z niemym zachwytem zgodziłam się. Jak tylko odzyskałam głos, poprosiłam, żeby zamiast podstawki na tealighty, anioł w rękach trzymał chleb. W końcu chlebki to moja pasja... Będzie anioł moim natchnieniem :)
Plastyczka takie anioły jeszcze szkliwi, ale spodobał mi się taki surowy i mam go już w kuchni. A że teraz sezon irysowy, to dotrzymują mu towarzystwa. Są w takich anielskich klimatach, ten kolor i delikatność...

środa, 20 maja 2009

Wystrzegaj się... teściowej, adwokata i lekarza.



Dostałam prezent. Od moja przyszłej teściowej, która właśnie wróciła z wycieczki do Hiszpanii. Przywiozła mi coś, co jest i śmieszne, i chyba ... prawdziwe :) Jest to kafelka z napisem takim, jak tytuł tego posta: "Wystrzegaj się teściowej, adwokata i lekarza".
Bardzo podoba mi się na niej kwiatowy ornament, w sam raz do kuchni. Kafelkę można powiesić, bo ma przygotowany sznureczek, ale jak weźmiemy się za kuchnię, to stanie się jedną z kafelek na ścianie. 
Ale jako, że ślub niedługo, te słowa jakoś bardzo mocno kołaczą mi w głowie. Ciekawa jestem, jak ułożą się moje relacje z teściową i przyszłą rodziną. Do tej pory były ok i niech tak zostanie, ale taki cień niepewności gdzieś się pojawia... A z drugiej strony takie martwienie się na zapas jest niepotrzebne. Tylko jak to w praktyce osiągnąć :) A co do adwokata i lekarza...
Słowa jak znalazł!
Pozdrawiam wszystkie synowe i teściowe! :)

niedziela, 17 maja 2009

Waza, chleb i cebularze





Dość nerwową ostatnio atmosferę w moim umyśle postanowiłam rozładować w kuchni. Wypróbowałam dwa nowe przepisy, które pojawiły się w Weekendowej Piekarnii i w ten sposób po raz pierwszy upiekłam cebularze, które dotychczas sporadycznie kupowałam. Oprócz tego spróbowałam chleba z płatkami owsianymi i jabłkami. Chyba ta nerwowa atmosfera miała wpływ, bo zapomniałam chleba posypać płatkami . Mimo to chlebek smakuje nam, jest wilgotny, chociaż ja jabłek w nim nie wyczułam :) Polecam wypróbowanie cebularzy, robi się je błyskawicznie i nie trzeba zakwasu! :) Tylko trzeba uważać, żeby ich nie przypiec, bo ja pierwszą turę trochę za długo trzymałam w piekarniku i wyszły zbyt chrupiące :) 

Chleb wystąpił na zdjęciach z wazą, którą podarowała mi chrzestna narzeczonego ( oprócz wielu! innych rzeczy ). Mimo że, nosi ona ślady używania, bardzo mi się podoba, bo jestem trzecim pokoleniem, które będzie jej używać. Nie widziałam jeszcze osoby, która z taką radością oddawałaby swoje rzeczy. Bardzo cieszyła się, że podobają mi się te przedmioty, bo myślała, że wszyscy młodzi ludzie wolą minimalizm w urządzaniu wnętrz :) 

Cebularze

5 dag drożdży świeżych
1 łyżka cukru
1/2 kg maki (najlepiej krupczatki)
1 szklanka mleka
1 jajko
1 łyżeczka soli
6 dag margaryny- dałam masło 
1 kg cebuli
3 czubate łyżki maku
Olej 

Drożdże mieszamy z cukrem, 2 łyżkami maki i częścią cieplnego mleka. Pozostawiamy do wyrośnięcia.
Rozpuszczamy w garnku masło z reszta mleka. Wyrośnięty rozczyn i cieple mleko z masłem dodajemy do maki z sola. Jajko roztrzepujemy za pomocą widelca i dodajemy do pozostałych składników zostawiając trochę na posmarowanie brzegów cebularzy (około łyżki).
Wyrabiamy ciasto tak, aby odstawało od reki, w razie potrzeby dodajemy make. Następnie pozostawiamy do wyrośnięcia aż podwoi objętość.
Gdy ciasto rośnie, przygotowujemy cebule - kroimy ja w kostkę i podsmażamy na oleju do uzyskania złotego koloru. Do cieplej jeszcze, ale już zdjętej z ognia cebuli wsypujemy mak oraz doprawiamy sola i pieprzem.
Ciasto dzielimy na 12 części. Każda cześć wałkujemy na owalne placki. Brzegi placków smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kładziemy porcje cebuli, rozkładając ja równomiernie po całym placku. Zanim wstawimy do gorącego piekarnika, poczekajmy chwilkę, aż znów podrosną.
Pieczemy w 200 stopniach do momentu, aż cebularze się zarumienia.

piątek, 15 maja 2009

Cynowa misa w roli głównej




Niedawno pokazałam nowy zakup - cynową misę, ale zdjęcia bardziej skupiły się na woreczku, który w niej położyłam oraz tulipanach, wieć żal mi się jej zrobiło i zafudowałam jej osobną sesję :) Zakochałam się w niej, bo stanowi wdzięczne tło dla wielu dekoracji. Teraz jest sezon konwaliowy, więc cieszę się nimi, póki są i wypełniam każde miejsce w domu. Nie wiem dlaczego, ale te kwiatki bardzo kojarzą mi się z komuniami. Chyba sama miałam na stole podczas mojej komunii takie bukieciki... W ogóle maj to piękny miesiąc ;) A konwaliom i misie towarzystwa dotrzymuje świeca, waniliowa. Jak ona pachnie! Nie trafiłam jeszcze na zapachowe świece, które pachniałyby także podczas palenia, a nie tylko wtedy, gdy się je wącha w sklepie :) A ta jest chlubnym wyjątkiem!

czwartek, 14 maja 2009

Zapraszamy do stołu




Dzień mojego ślubu zbliża się wielkimi krokami... Czekam z niecierpliwością i radością, ale też z dreszczykiem emocji :) Czasu coraz mniej, a jeszcze tyle spraw do załatwienia, tyle rzeczy do zrobienia. W ramach relaksu robię wieczorami wizytówki na stół i oto ich pierwsza tura. To pracochłonne zajęcie, ale odstresowuje, na szczęście. Długo na nie nie miałam pomysłu, ale kilka dni temu dostałam od koleżanki starą firanę ( za co, Asiu, jeszcze raz bardzoi dziękuję ) i część koronki posłużyła do wykończenia tych wizytówek. Swoją drogą, zobaczyć minę mojego narzeczonego, kiedy usłyszał, że firana przyda się na wizytówki - bezcenne :) Fioletowy to motyw przewodni w dekoracji stołu, więc mam nadzieję, że będą pasować. Trochę się martwię, bo salą w restauracji zajmuje się dekoratorka i niby wszystko ustalałyśmy, ale niepewność co do końcowego efektu pozostaje. Ale cały czas powtarzam sobie, że muszę być dobrej myśli, podobno takie wizualizacje są bardzo skuteczne... :)

poniedziałek, 11 maja 2009

Świecznik po przejściach







Ostatnio wciągnęłam się w malowanie przedmiotów metodą suchego pędzla. Tym razem ćwiczyłam na świeczniku, który zrobiłam z części lampy znalezionej przy śmietniku. Natknęłam się na nią podczas porannego spaceru z psem i trochę dziwnie pewnie wygladałam paradując z psem i tym brudnym znaleziskiem do domu, ale było w miarę wcześnie :) Okazało się, że noga lampy składa się z trzech części, które posklejałam i wyszło z nich takie coś. Żałuję tylko, że nie zrobiłam zdjęcia całej lampy, co jak zwykle przypomniało mi się po fakcie. Świecznik teraz znalazł u mnie nowy dom i dumnie prezentuje się obok konwalii, które obdarzają nas pięknym zapachem oraz karafki, którą moja mama wiozła z Pomorza na Śląsk w pociągu. Waży ona chyba z dwa kilogramy i mama żartowała, że trzymała ją pod ręką w razie obrony :) Ale wiedziała, że będzie mi się podobała, więc mężnie dźwigała ją w bagażu :) THX MUM! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...