Przypadkiem znaleziony cytat dał mi do myślenia… Bo moje życie
to rollercoaster: góry i dóły plus zawrotna prędkość. I jakoś tak ostatnio tych
zjazdów w dół jakby coraz więcej… Ale nie tak do końca.
To co?
Czas na krótką historię.
Na początku lipca jeden z wpisów ( klik )poświęciłam moim uczniom: wyjątkowej dziesiątce, która mocno zapadła mi w serce. Mijały tygodnie, moje łobuzy
zaaklimatyzowały się w nowych szkołach, ale nasz kontakt nadal trwał. A to
spotkaliśmy się na ulicy, to ktoś napisał, ktoś wpadł do mojej szkoły. A później
już była moja operacja… Jakoś się o niej dowiedzieli i któregoś dnia, zgodnie z
wcześniejszą zapowiedzią dream team wpadł do mojego domu z wizytą. Ale było
szaleństwa, śmiechu, zaległych opowieści! Spoglądałam na nich i się nadziwić
nie mogłam, że się im chciało, że się zorganizowali i w komplecie mogłam znów ich
oglądać.
Minęło trochę czasu i znów miałam ich u siebie, kiedy to wpadli z przedświąteczną wizytą. I to już
była dla mnie kompletna niespodzianka! Nie spodziewałam się, że potrafią uknuć
aż taką intrygę :) Oj, wzruszenie gdzieś zakręciło się w moich oczach… A oprócz
mnóstwa radości, przywieźli ze sobą piękny wianek. I wiecie co: nawet
wiedzieli, że to ta biel, to moje klimaty…
Są niesamowici! Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na tyle ciepła
z ich strony, ale bardzo to doceniam, bo to naprawdę wyjątkowe.
I tak sobie po ich wizycie pomyślałam, że jakoś w życiu tak
jest, że kiedy coś jest nam zabierane, to w to miejsce przychodzi coś innego. Może
nie mam żelaznego zdrowia, ale za to dostałam przyjaźń, i to aż w takiej ilości :)
Moje Łobuzy:
Dziękuję i pozdrawiam!
A żeby nie było tak cukierkowo, to i czas na aktualności
remontowe. Ostatnio otworzyłam drzwi do domu i …… padłam! Dosłownie i w
przenośni. Pokonała mnie różnica poziomów w holu :) Ale dobra wiadomość jest
taka, że już wszystko przekopane i za kilka dni czas na beton!!! Jakie rzeczy
potrafią mnie teraz ucieszyć, hehe.
A że poziom się obniżył, to i na schody trudniej się wdrapać.
Nie dociekajcie jak, ale dostałam się na piętro ;)
I coś, na co czekam najbardziej: moja, „najmojsza”
garderoba! Wcześniej była w tym pomieszczeniu dolna łazienka, ale teraz ona
będzie obok, w pokoju. I właśnie dlatego już na dniach szaleństwo z rurami
gwarantowane! ( a gdyby ktoś pytał: tak, ta ściana wisi w powietrzu i mam
nadzieję, że jeszcze trochę wytrzyma :) )
I szybkie spojrzenie na półpiętro: tutaj będzie jadalnia. Już
niedługo burzenie części ściany, czego zapowiedzią są te jakże malownicze
dziury.
Ciąg dalszy nastąpi :)
Pozdrowienia!










































