
Tym razem szybki wpis zbiorowy. Na pierwszy ogień idzie mój prezent urodzinowy: pojemnik - książka kucharska sygnowany przez Jamie'go O. Jest świetny! W metalowej puszce znajduje się notes, ołówek, karty i przegródki.

Wszystko ciekawie zaplanowane i starannie wykonane. Prezent trafiony w 100%.

Na Dzień Babci zrobiłam w imieniu Adki karteczki. Są słusznych rozmiarów, bo z tyłu musiał zmieścić się odcisk wcale nie takiej małej stopki :)

Bardzo lubię te chwile, kiedy wyciągam cały ten scrapowy majdan. Szkoda tylko, że narazie czasu na to hobby jak na lekarstwo.

I do mojej miejscowości zawitała w końcu zima. W tym roku wyczekiwaliśmy jej wyjątkowo niecierpliwie, bo Adka dostała sanki, które stały bezczynnie. Jak tylko spadły pierwsze płatki śniegu- wyruszyliśmy do naszego parku. Maleńka zachwycona, psisko z resztą też. Ten nasz zaprzęg wywoływał uśmiech na twarzy chyba każdego przechodnia.

Ciągnięcie maleńkiej Adki to niewielkie wyzwanie dla Bohuna, więc jego temperament musiał być poskramiany przez Męża. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze choć odrobiny słońca. Szkoda, że ta zima jest taka pochmurna...
Nie mogę umieścić komentarza pod poprzednim postem, dlatego tutaj odpowiem, że buteleczki z poprzedniego wpisu były kupione w hurtowni farmaceutycznej.






















